Nie dawno były moje urodziny i chcąc wykorzystać część moich urodzinowych prezentów, postanowiłam zrobić (dla odmiany) coś z filcu. Jeżeli nie wiecie o jakie prezenty mi chodzi to wystarczy zerknąć na zdjęcie poniżej.
Bardzo lubię robótki ręczne i w dodatku filc to taki prosty w obróbce materiał – postanowiłam więc, że zrobię zawieszki. Inspirująca okazała się w tym przypadku natura i zaraźliwa ostatnio moda na sowy. W ten oto sposób powstała sympatyczna sowa, która niestety nie posiada chwilowo imienia.
Zaraz po sowie przyszedł na świat on – czyli jeż. Również chwilowo bezimienny, znalazł jednak od razu właściciela w osobie mojego starszego syna – zbieracza jeży.
Myślę, że jeszcze kiedyś zrobię coś z filcu, ponieważ praca z tym materiałem to prawdziwa frajda, jednak chwilowo muszę tę zabawę odłożyć na później.
Dawno nie szyłam żadnych zabawek – szkoda – bo one w zaskakujący sposób potrafią żyć własnym życiem i mają swoje małe marzenia 😉 Ta myszka jest dowodem na to, że nie trzeba mieć super figury i nawet przy wzroście 33 cm można spełniać własne marzenia – WYSTARCZY TYLKO CHCIEĆ. Przedstawiam Mini Balerinę 🙂
Sashiko my way Sashiko to japońska forma dekoracyjnego szwu wzmacniającego, tak chyba można opisać to w największym skrócie. Kilka przykładów możecie zobaczyć TU – ostatnio bardzo lubię wszystko co robione ręcznie 😉 Wrócę jednak do tego co chciałam wam pokazać.
Kocham tę SOWĘ Chyba coś ze mną jest nie tak, bo ostatnio jak widzę gdzieś sówkę, to z mojego gardła wydobywa się tylko -O JEJ : ) Więc ta poduszka siłą rzeczy musiała zostać uszyta. Została uszyta z resztek materiałów, których ostatnio u nas pełno. Z założenia- jak wszystko co robię, sowa również musiała być …
My first dress Dziś wyjątkowo mało patchworkowo. Sukienka…hmmm 🙂 Uparłam się, że uszyję sobie sukienkę na wesele. To jest pierwszy ciuch jaki uszyłam i muszę stwierdzić, że szycie ubrań zdecydowanie mnie nie kręci.
Apetyt na filc
Apetyt na filc
Nie dawno były moje urodziny i chcąc wykorzystać część moich urodzinowych prezentów, postanowiłam zrobić (dla odmiany) coś z filcu. Jeżeli nie wiecie o jakie prezenty mi chodzi to wystarczy zerknąć na zdjęcie poniżej.
Bardzo lubię robótki ręczne i w dodatku filc to taki prosty w obróbce materiał – postanowiłam więc, że zrobię zawieszki. Inspirująca okazała się w tym przypadku natura i zaraźliwa ostatnio moda na sowy. W ten oto sposób powstała sympatyczna sowa, która niestety nie posiada chwilowo imienia.
Zaraz po sowie przyszedł na świat on – czyli jeż. Również chwilowo bezimienny, znalazł jednak od razu właściciela w osobie mojego starszego syna – zbieracza jeży.
Myślę, że jeszcze kiedyś zrobię coś z filcu, ponieważ praca z tym materiałem to prawdziwa frajda, jednak chwilowo muszę tę zabawę odłożyć na później.
Podobne posty
Mini Balerina
Dawno nie szyłam żadnych zabawek – szkoda – bo one w zaskakujący sposób potrafią żyć własnym życiem i mają swoje małe marzenia 😉 Ta myszka jest dowodem na to, że nie trzeba mieć super figury i nawet przy wzroście 33 cm można spełniać własne marzenia – WYSTARCZY TYLKO CHCIEĆ. Przedstawiam Mini Balerinę 🙂
Sashiko po mojemu
Sashiko my way Sashiko to japońska forma dekoracyjnego szwu wzmacniającego, tak chyba można opisać to w największym skrócie. Kilka przykładów możecie zobaczyć TU – ostatnio bardzo lubię wszystko co robione ręcznie 😉 Wrócę jednak do tego co chciałam wam pokazać.
I love the OWL
Kocham tę SOWĘ Chyba coś ze mną jest nie tak, bo ostatnio jak widzę gdzieś sówkę, to z mojego gardła wydobywa się tylko -O JEJ : ) Więc ta poduszka siłą rzeczy musiała zostać uszyta. Została uszyta z resztek materiałów, których ostatnio u nas pełno. Z założenia- jak wszystko co robię, sowa również musiała być …
Moja pierwsza sukienka
My first dress Dziś wyjątkowo mało patchworkowo. Sukienka…hmmm 🙂 Uparłam się, że uszyję sobie sukienkę na wesele. To jest pierwszy ciuch jaki uszyłam i muszę stwierdzić, że szycie ubrań zdecydowanie mnie nie kręci.